Zbigniew Ziobro
Piotr Molecki/East News
Konrad Bińczyk - 18 Stycznia 2021

Ministerstwo Sprawiedliwości z projektem ustawy o ochronie wolności słowa w internecie. Opozycja krytykuje. Prawnik wyjaśnia

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego zastępca Sebastian Kaleta przedstawili projekt ustawy o "ochronie wolności słowa w internecie". W myśl nowych przepisów ma zostać powołana "Rada Wolności Słowa", która będzie rozpatrywała skargi polskich internautów na zagraniczne platformy społecznościowe. Kary nakładane przez Radę mogą wahać się od 50 tys. zł do 50 mln zł. Opozycja komentując projekt stwierdziła wprost, że rząd chce cenzurować internet.

- Chcemy gwarantować najwyższy poziom i standardy wolności w internecie, by nie były prowadzone działania cenzorskie, które wypaczają istotę wolnej debaty publicznej, która w internecie toczy się na co dzień - tłumaczył na piątkowej konferencji Zbigniew Ziobro.

Dodawał także, że dziś to same media społecznościowe decydują, jakie treści mają być usuwane i cenzurowane.

Ustawa zakłada powołanie "Rady Wolności Słowa" złożonej z pięciu członków wybieranych przez Sejm większością 3/5 głosów na sześcioletnią kadencję. W składzie Rady ma nie być polityków, a jedynie eksperci w dziedzinie prawa i nowych mediów.

- Rada ta będzie stała na straży przestrzegania przez wszelkie media społecznościowe działające na terenie Rzeczypospolitej konstytucyjnego prawa do korzystania z wolności słowa - tłumaczył z kolei wiceminister sprawiedliwości.

Dalsza część artykułu poniżej.

Czy właściciele restauracji i hoteli mogą otwierać swoje lokale mimo obostrzeń? Prawnik szczegółowo analizuje problemCzy właściciele restauracji i hoteli mogą otwierać swoje lokale mimo obostrzeń? Prawnik szczegółowo analizuje problemCzytaj dalej

Dodawał, że Rada ma "rozpatrywać odwołania użytkowników od treści, które zostały przez serwisy społecznościowe usunięte, bądź została ograniczona do nich dostępność".

Każdą reklamację dany serwis musiałby rozpatrzeć w ciągu 48 godzin. - Serwis rozpatruje reklamację i albo przywraca dostęp do treści i sprawa jest zakończona, albo nie uwzględnia reklamacji. Użytkownik zyska wówczas prawo odwołania się do Rady, która będzie miała siedem dni na rozpatrzenie skargi tego użytkownika - wyjaśniał Sebastian Kaleta.

Kierownictwo resortu zapewniło, że od decyzji Rady ma przysługiwać odwołanie do sądu. Jednak jeśli serwis nie zastosuje się do prawnych rozstrzygnięć, może zostać ukarany grzywną od 50 tys. złotych do 50 mln złotych.

Opozycja krytykuje projekt

W ocenie posłów Koalicji Obywatelskiej, którzy chwilę po zaprezentowaniu projektu ustawy zwołali własną konferencję, pomysł resortu sprawiedliwości jest zagrożeniem dla wolności słowa.

- "Ministerstwo hejtu" chce cenzurować internet, a jego projekt należałoby nazwać ustawą o ochronie hejterów związanych z obozem władzy – mówili posłowie Jan Grabiec i Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Posłanka stwierdziła, że projekt prowadzi do ograniczenia wolności mediów społecznościowych, gdyż "podporządkowuje serwisy instytucjom państwa".

Premier zabiera głos

W ostatnich dniach głośno zrobiło się o tym, jak największe serwisy społecznościowe zablokowały konta m.in. Donalda Trumpa. Tymczasowo został zawieszony też profil Grupy Wyszehradzkiej na Facebooku.

Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości to niejako odpowiedź na te wydarzenia. W liście opublikowanym na Facebooku odniósł się do nich także premier Mateusz Morawiecki.

"Polska będzie zawsze stała na straży demokratycznych wartości, w tym wolności słowa. (...) Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Także w internecie. Nie ma, i nie może być, zgody na cenzurę. (...) Dlatego zrobimy wszystko, by określić ramy funkcjonowania Facebooka, Twittera, Instagrama i innych podobnych platform. W Polsce regulujemy to odpowiednimi przepisami krajowymi. Zaproponujemy także, aby podobne przepisy zaczęły obowiązywać w całej Unii Europejskiej" – pisał premier.

Prawnik tłumaczy

Zapytaliśmy się więc eksperta w dziedzinie prawa internetu, w jaki prawny sposób na poziomie krajowym mogą zostać określone ramy funkcjonowania serwisów społecznościowych i co to może oznaczać dla ich użytkowników?

"Określenie ram funkcjonowania serwisów społecznościowych w prawodawstwie krajowym jest zadaniem trudnym dla ustawodawcy. Po pierwsze regulacje prawne powinny być zgodne zarówno z konstytucją, prawem Unii Europejskiej, a także umowami międzynarodowymi. Ustawodawca wprowadzając nowe prawo w tym zakresie powinien dołożyć należytej staranności, aby nie naruszyć takich fundamentalnych zasad jak prawo do prywatności czy wolność wypowiedzi, a granica jest bardzo cienka. Zadanie jest zatem wyzwaniem, biorąc pod uwagę międzynarodowy charakter portali społecznościowych oraz fakt, że egzekucja wprowadzonych sankcji może się okazać trudna w praktyce. Niemniej, jednak zmiany w prawie są potrzebne, gdyż na dzień dzisiejszy ciężko uzyskać ochronę prawną i walczyć z takimi naruszeniami w sieci jak chociażby zniesławienie czy naruszenie dóbr osobistych. Sprawcy często są bezkarni a procedura trwa zbyt długo, aby uznać ochronę za skuteczną" – wyjaśnił nam ekspert w dziedzinie prawa internetu radca prawny Marcin Grabowski (www.kancelariagrabowski.pl).

Artykuły polecane przez redakcję Przewodnika Prawnego:

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj przewodnikprawny.pl na: Obserwuj nas na Google News Google News