restauracja
Jakub Kaminski/East News
Konrad Bińczyk - 14 Stycznia 2021

Czy właściciele restauracji i hoteli mogą otwierać swoje lokale mimo obostrzeń? Prawnik szczegółowo analizuje problem

Bunt przedsiębiorców na rządowe zakazy działalności narasta. Właściciele m.in. restauracji, hoteli i sieci fitness nie zarabiają od kilku miesięcy i wciąż nie są w stanie przewidzieć, kiedy obecne restrykcje zostaną poluzowane. Dlatego wielu z nich, nie bacząc na mandaty i konsekwencje prawne, otwiera lub lada dzień planuje otworzyć swoje lokale. Na Facebooku powstał nawet ruch "#otwieraMY", w ramach którego właściciele biznesów mogą poinformować klientów, że mimo lockdownu zamierzają otworzyć swoje drzwi po 17 stycznia. Czy takie działanie jest legalne i stoi w zgodzie z ustanowionym prawem? Jakie konsekwencje mogą spaść na "nieposłusznych" przedsiębiorców? O szczegółową analizę problemu specjalnie dla Przewodnika Prawnego pokusił się Piotr Proniewski, adwokat, wspólnik w krakowskiej Kancelarii Adwokackiej Proniewski Przybyłka*, specjalista z zakresu prawa gospodarczego.

- Interpretując przepisy prawa stricte literalnie, nie ma obecnie możliwości, aby firmy z branży gastronomicznej czy hotelarskiej legalnie otwierały swoją działalność dla wszystkich klientów. Wyjaśnijmy na wstępie, jakie jest źródło prawne takiego stanu rzeczy. Otóż zakaz prowadzenia działalności w tych branżach wynika z rozporządzenia Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. §10 ust.2 wyżej wymienionego rozporządzenia wprowadza zakaz działalności dla branży hotelarskiej (wprowadzając restrykcyjne wyjątki umożliwiające czasowe goszczenie określonych grup osób), zaś §10 ust.9 wyżej wymienionego rozporządzenia wprowadza zakaz działalności dla branży gastronomicznej (dopuszczają jedynie sprzedaż na wynos lub z dostawą) – wyjaśnia adwokat Piotr Proniewski.

Dodaje, że podstawę prawną, o jaką rządzący oparli swoje rozporządzenie, stanowi ustawa z dnia 5 grudnia 2008 roku o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi. Ustawa dopuszcza, aby w drodze rozporządzenia Rada Ministrów ustanawiała m.in. „czasowe ograniczenia określonych zakresów działalności przedsiębiorstw” oraz „czasowe ograniczenia korzystania z lokali lub terenów oraz obowiązek ich zabezpieczenia”. (art. 46a i art. 46b).

- Długotrwałe utrzymywanie tych zakazów powoduje obecnie zrozumiałą frustrację przedstawicieli branż, którym de facto z dnia na dzień odebrano możliwość zarobkowania. Wiadomym jest bowiem, iż tak sprzedaż dań na wynos/z dostawą czy też przyjmowanie w hotelach określonych grup osób – w żaden sposób nie spowoduje osiągnięcia przychodów pozwalających na pokrycie kosztów, nie wspominając już o osiągnięciu zysków. Z doświadczenia ze współpracy zwłaszcza z branżą gastronomiczną wiem, iż nierzadko nieopłacalnym jest nawet otwarcie obiektu w celu wykonywania działalności w granicach dozwolonych przez wyjątki przewidziane w wyżej wymienionych rozporządzeniach. Stąd też coraz liczniejsze są głosy „oporu” ze strony przedsiębiorców z branży gastronomicznej i hotelarskiej, którzy wbrew zakazom zamierzają otworzyć swoje biznesy – mówi mecenas Proniewski tłumacząc, że mimo tego nie można wykluczyć, że otwarcie swoich biznesów może finalnie okazać się legalne w aspekcie administracyjnym, czyli nie stać w sprzeczności z wydanym rozporządzeniem.

Konstytucja RP na straży wolności

Powód? Jako źródło potencjalnej legalności prowadzenia działalności mimo zakazów wynikających z rozporządzenia, adwokat Piotr Proniewski, specjalista z zakresu prawa gospodarczego, podaje art. 22 Konstytucji RP. Czytamy w nim, że: „Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny”.

- Tymczasem bezpośrednim źródłem obowiązujących obecnie zakazów jest akt niższego rzędu aniżeli ustawa, to jest wyżej wymienione rozporządzenie Rady Ministrów – tłumaczy prawnik.

Dalsza część artykułu poniżej.

Czy pracodawca może zmusić pracownika do wykonania szczepienia przeciwko COVID-19? Prawnik wyjaśniaCzy pracodawca może zmusić pracownika do wykonania szczepienia przeciwko COVID-19? Prawnik wyjaśniaCzytaj dalej

Za przykład podaje sprawę fryzjera z Głogówka, który mimo zakazu prowadzenia działalności obsługiwał swoich klientów. Został ukarany 500 zł mandatem i karą administracyjną w wysokości 10 tys. zł, od której odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu. Koniec końców sąd uznał, że nałożenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej w formie rozporządzenia jest sprzeczne z art. 22 konstytucji, a tym samym naruszenie takiego zakazu nie może stanowić podstawy do wymierzenia kary administracyjnej. (O całej sprawie pisaliśmy tutaj).

- Mimo korzystnego rozstrzygnięcia WSA w Opolu w sprawie „fryzjera z Głogówka” przedsiębiorcy nie powinni jednak moim zdaniem popadać w huraoptymizm. Po pierwsze wyżej wymienione orzeczenie nie jest prawomocne; przysługuje od niego odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego i na ostateczne rozstrzygnięcie tej sprawy przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Po drugie w Polsce nie obowiązuje system "precedensowy" i wyrok wydany w jednej sprawie nie jest wiążący dla innych sądów. Po trzecie zarówno ze względów merytorycznych jak i pozamerytorycznych, linia orzecznicza może zmienić się na niekorzyść przedsiębiorców – wylicza adwokat Piotr Proniewski.

Dodaje też, że rozporządzenia wprowadzające zakaz prowadzenia działalności gospodarczej nie są całkowicie oderwane od regulacji ustawowej.

- Art. 46a i 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi pozwalają na wprowadzenie ograniczeń w funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Rozporządzenia jedynie zatem konkretyzują regulację ustawową. Aby zatem przyjąć, że zakazy wynikające z rozporządzenia pozostają bezprawne, należałoby przyjąć taką interpretację art. 22 Konstytucji RP - z którą zgadzam się osobiście - iż regulacja konstytucyjna wymaga, by konkretny zakaz zawarty był bezpośrednio w ustawie. Zatem sprzeczny z konstytucją będzie każdy zakaz działalności wynikający z aktu niższego (rozporządzenia), bez względu na to czy wynika samoistnie z rozporządzenia, czy też z rozporządzenia wydanego w ramach upoważnienia wynikającego z ustawy (w tym wypadku z wyżej wymienionych powołanych regulacji art. 46a i 46b). Organy administracji w tym sanepid będą zapewne bronić jednak obowiązywania zakazu jako wynikającego ich zdaniem wprost z regulacji ustawowej – analizuje sytuację adwokat.

Wpływ rządu na wymiar sprawiedliwości

Mówi także, że obserwuje, jak od wielu lat obecna ekipa rządząca dąży do podporządkowania sądów władzy wykonawczej, wpływając na niezawisłość i niezależność wymiaru sprawiedliwości.

- Nie można mieć złudzeń, iż obecny „Trybunał Konstytucyjny” nie orzekłby zapewne o sprzeczności wyżej wymienionych rozporządzeń z konstytucją. Coraz silniejszy jest także wpływ rządzących na Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny i sądy powszechne. Obecna sytuacja, w której ostatnim ratunkiem dla obywateli, w tym przedsiębiorców, jest wymiar sprawiedliwości, wyraźnie pokazuje jakie istotne znaczenie ma dla demokratycznego państwa prawa funkcjonowanie niezależnego i niezawisłego sądownictwa. Pozostaje żywić nadzieję, iż sądy mimo presji ekipy rządzącej stawać będą w obronie konstytucji i wynikających z nich praw, zaś przedsiębiorcy dotknięci dziś wątpliwymi, co do legalności działaniami rządu, dostrzegą wartość płynącą z istnienia niezależnego sądownictwa – mówi nam mecenas Proniewski.

- Bynajmniej nie nakłaniam przedsiębiorców do otwierania swoich biznesów wbrew obecnym zakazom. Bez wątpienia bowiem istnienie tych zakazów stanowi nasz jedyny oręż w walce z wrogiem w postaci wirusa. Rozumiem jednak, iż bezsilność, frustracja, groźba bankructwa może skłonić niektórych do działań ostatecznych, to jest podjęcia ryzyka otwarcia swoich firm mimo zakazów. W takiej sytuacji przedsiębiorcy ci winni realnie kalkulować ryzyko nałożenia na nich kar administracyjnych. Nie powinni przyjmować mandatów, zaś od decyzji administracyjnych winni odwoływać się do sądu z powołaniem się na art. 22 Konstytucji RP – konkluduje adwokat Piotr Proniewski, specjalista z zakresu prawa gospodarczego.

Odpowiedzialność karna

Przestrzega też, że przedsiębiorcy decydujący się na otwarcie swoich biznesów mogą także narazić się na potencjalną odpowiedzialność karną za przestępstwo z art. 165 kodeksu karnego. Zgodnie z nim: "kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat".

Zapytaliśmy również sanepid, jakie sankcje grożą restauratorom, którzy zdecydowali się otworzyć swoje lokale mimo obostrzeń oraz co grozi klientom, którzy w czasie interwencji znajdują się w takich lokalach, a także czy inspektorzy sanepidu kontrolują każdą otwartą w czasie lockdownu restaurację lub hotel.

- Reagujemy na każdy sygnał. Kary administracyjne za złamanie ograniczeń działalności gospodarczej wynoszą od 10 do 30 tys. zł. W przypadku innych osób policja będzie oceniać, czy nie doszło do złamania innych przepisów – odpowiedział nam Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

*Kancelaria Adwokacka Proniewski Przybyłka (www.ppsc.pl), świadczy kompleksowe usługi prawne dla klientów korporacyjnych, klientów indywidualnych i klientów sektora publicznego.

Artykuły polecane przez redakcję Przewodnika Prawnego:

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj przewodnikprawny.pl na: Obserwuj nas na Google News Google News