polexit
Obraz Robert Fotograf z Pixabay
Konrad Bińczyk - 23 Grudnia 2020

Marek Zuber: Wyjście z Unii Europejskiej absolutnie się nam nie opłaca

Systematyczne powtarzanie przez niektórych polityków tez, że Unia Europejska jest czymś złym, może mieć dla Polski poważne konsekwencje. Wyjście z UE absolutnie się nam nie opłaca. Wszystkie kraje wspólnoty muszą zrozumieć, że jeśli za 20 lat Europa ma mieć jakiekolwiek znaczenie na arenie międzynarodowej, to musi pozostać jednością – mówi Marek Zuber* i wskazuje, że obecny kryzys w Unii Europejskiej nie jest spowodowany kwestiami gospodarczymi czy prawnymi, a należy go upatrywać w sferze światopoglądowej.

Inne kraje członkowskie zaczynają mieć dość polityki prowadzonej przez Polskę?

Dziś na świecie nikt tak naprawdę nie bierze Polexitu na poważnie. Problem polega na tym, że dokładnie tak samo jeszcze kilka lat temu myślano na temat Wielkiej Brytanii i wszyscy wiedzą jak się to skończyło. Natomiast wszystkie obserwowane w mediach wrzutki, że Unia jest czymś złym, z całą pewnością na część społeczeństwa działają. Możemy mieć obawę, czy systematyczne wrzucanie takich informacji nie spowoduje, że część społeczeństwa, szczególnie ta, która nie analizuje przekazu, bezrefleksyjnie patrzy na to, co mówią politycy i jest w większym stopniu podatna na zabiegi marketingowe, nie zacznie wierzyć w to, że Unia się nam nie opłaca i że jednak bycie w UE daje nam więcej złego niż dobrego. Może to doprowadzić do tego, że za 10 lat odsetek Polaków zadowolonych ze wspólnoty będzie mniejszy. Dziś blisko 70 proc. społeczeństwa jest zadowolonych z członkostwa w UE i granie na Polexit jest samobójstwem politycznym. Pamiętajmy jednak, że w Wielkiej Brytanii lata zniechęcania do Unii skończyły się Brexitem.

Gdyby jednak kolejny kraj opuścił Unię, to czy dalsze jej funkcjonowanie miałoby jeszcze sens?

Jeśli któryś z krajów członkowskich na poważnie rozważałby opuszczenie UE, pojawiłby się problem, jak to wszystko scementować, by do takiej sytuacji jednak nie doszło. Proszę zwrócić uwagę na rolę kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Mimo, że jest ona atakowana przez część naszych środowisk, jest politykiem, który pozytywnie patrzy na relacje swojego kraju z Polską i na relacje Polski z UE. Jest niestety ten nieszczęsny Nord Stream 2, który trochę jednak burzy pozytywne postrzeganie Merkel w Polsce, ale w mojej ocenie jest to polityk, który nam sprzyja. Pytanie, jak do polskiej kwestii podejdzie kolejny kanclerz Niemiec. Oczywiście Unia nie chce rozpadu, nie chce kolejnego kraju, który opuści wspólnotę, ale to nie znaczy, że jedność w UE musi być utrzymana za wszelką cenę. Wszystko wskazuje na to, że Polska z Unią się jednak dogada, ale nasz obecny styl polityki może burzyć nasze postrzeganie w Europie i na dłuższą metę nie będzie nam służył.

Czy stać nas na Polexit?

Biorąc pod uwagę kwestie ekonomiczne – absolutnie nie. Wyjście z Unii Europejskiej zwyczajnie się nam nie opłaca. Nie ma sensu dyskutować z teoriami, które opierają się na błędnych założeniach. Żeby daleko nie szukać, jeden z wiceministrów porównał, ile Polska dostaje pieniędzy z środków unijnych z tym, ile dywidendy wypłacają zagraniczne przedsiębiorstwa działające w naszym kraju. Tymczasem dywidenda to zainwestowany kapitał, więcej jeśli już coś porównywać, to wielkość zainwestowanego kapitału w Polsce i dywidendy wypłacane potem przez te firmy, a i to nam wszystkiego nie powie, ponieważ za zagranicznym inwestorem ciągnie się cały łańcuszek krajowych firm z nim kooperujących, których by po prostu nie było, gdyby nie on.

W 2027 roku prawdopodobnie zostaniemy płatnikiem netto Unii Europejskiej. Być może obecne twarde negocjacje nad budżetem europejskim są tylko przedsmakiem tego, co czeka nas za niecałe 7 lat?

W takim założeniu bierze się pod uwagę tylko i wyłącznie kwestie rozdysponowania środków unijnych. Pojawiły się dywagacje, że w 2027 możemy wpłacać do UE więcej niż z niej dostawać, ale podkreślam, chodzi tu wyłącznie o środki unijne. Natomiast wspólnota europejska to nie tylko środki unijne, ale kapitał, dostęp do rynku i wymiana handlowa. Polska w tej chwili po wielu latach tak bardzo rozwinęła eksport, że obserwujemy coraz więcej miesięcy z nadwyżką handlową, a to coś niespotykanego jeszcze 10 lat temu. 80 proc. polskiego eksportu to kraje strefy euro. Te dwa najważniejsze to Niemcy i Czechy, ale głównie dlatego, że w Czechach jest bardzo dużo inwestycji niemieckich. Jeśli wyjdziemy z Unii, nie będziemy mieć takiej wolności obrotu produktami czy usługami. Zatem środki to jedno, inwestycje to drugie, ale pamiętajmy jeszcze o trzeciej kwestii – finansowaniu naszego długu. Jeśli będziemy poza UE, będzie to nas więcej kosztowało, więc nie możemy patrzeć na UE jedynie w kontekście środków wpłacanych i wypłacanych w danym momencie z europejskiego budżetu. Co więcej, z dużym prawdopodobieństwem coraz więcej środków z unijnej kasy będzie szło na wspieranie nowych technologii, nowych przemysłów, a nie na infrastrukturę – budowę mostów i dróg. W takiej sytuacji, to czy będziemy płatnikiem netto czy nie, będzie zależało od tego, jak aktywne będą nasze przedsiębiorstwa i jakie stworzą projekty, które Unia będzie mogła wspierać. Co za tym idzie, w tym momencie nie można jednoznacznie powiedzieć, że na pewno będziemy płatnikiem netto po 2027 roku.

Mimo to, głos tych, którzy widzą w Unii Europejskiej więcej minusów niż plusów wybrzmiewa mocniej?

Przed wejściem Polski do Unii było wielu takich ludzi, którzy straszyli społeczeństwo utratą niepodległości. Teraz po kilkunastu latach członkostwa, oczywiście część suwerenności straciliśmy, co jest opisane w traktatach, ale Polakom generalnie to nie przeszkadza. Widzą, że zalety bycia w Unii przeważają nad wadami. W skali Europy należymy do 2-3 najbardziej cieszących się z tego, że jesteśmy w europejskiej wspólnocie społeczeństw. Polska w UE to kraj o potencjalnie wyższych ratingach. To brak problemu poruszania się po krajach członkowskich oraz większa możliwość pracy, edukacji i odpoczynku. Mamy także większy dostęp do programów pomocowych i wolnego rynku. Jest także jeden element, który w rozmowach o Polexicie nie jest kompletnie brany pod uwagę, chodzi o ryzyko inwestycyjne – związane z kupowaniem obligacji skarbowych Polski, budowaniem fabryk w Polsce. Jeśli jesteśmy w UE, to takie ryzyko jest mniejsze. Jeśli bylibyśmy poza wspólnotą, blisko naszego wielkiego sąsiada ze wschodu, to z całą pewnością ryzyko inwestycyjne w naszym kraju byłoby znacznie większe.

Niewątpliwie Unia Europejska znajduje się w kryzysie. Jaką drogą powinna z niego wyjść?

Problemem są egoizmy narodowe. Musimy oczywiście zdawać sobie sprawę, że każdy kraj chce jak najlepiej dla siebie i będzie ciągnął w swoim kierunku. Myślę, że kraje Unii muszą zrozumieć, że jeśli Europa za 20 lat ma mieć jakieś znaczenie na świecie i konkurować z USA, Chinami i zaraz Indiami, to musi pozostać jednością. Inaczej może dalej być zamożnym miejscem na Ziemi, ale nie będzie miała specjalnego znaczenia polityczno-gospodarczego. Jest jeszcze jedna kwestia – narzucanie sposobu życia. Narzucanie pewnych rozwiązań światopoglądowych, szczególnie w tej części Unii, która jest bardziej konserwatywna, nie prowadzi do niczego dobrego. Nie zgadzam się absolutnie z twardym stanowiskiem konserwatystów, którzy piętnują różne mniejszości. Równouprawnienie jest jednym z najważniejszych elementów i podstaw funkcjonowania także w Unii Europejskiej - wystarczy przecież popatrzeć na to, co mówi Papież Franciszek. W mojej ocenie, wybory światopoglądowe powinny być wyborami poszczególnych krajów, z uwzględnieniem ich historycznych uwarunkowań. Bo to właśnie w kwestiach światopoglądowych, a nie gospodarczych, mogą pojawiać się tarcia w Unii w najbliższych latach. Rozmawiał Konrad Bińczyk

*Marek Zuberpolski ekonomista, analityk rynków finansowych, ekspert i doradca finansowy. Zasiada w wielu radach nadzorczych. W 2005 roku został szefem doradców ekonomicznych premiera RP Kazimierza Marcinkiewicza. Jest laureatem nagrody „Doradcy Politycznego Roku 2006” przyznawanej przez World Connect.

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj przewodnikprawny.pl na: Obserwuj nas na Google News Google News